Projekt budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego budzi coraz większe emocje na Mazowszu. Mieszkańcy powiatów grodziskiego i żyrardowskiego obawiają się wywłaszczeń.
Planowana budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz towarzyszących mu linii kolejowych, tzw. „szprych”, wchodzi w decydującą fazę projektową. Mimo zapewnień rządu o strategicznym znaczeniu inwestycji dla całego kraju, w wielu powiatach województwa mazowieckiego narasta napięcie. Mieszkańcy podwarszawskich gmin, przez które mają przebiegać nowe tory, obawiają się masowych wywłaszczeń oraz nieodwracalnej degradacji lokalnego krajobrazu i środowiska naturalnego.
Głównym punktem zapalnym jest projektowana linia nr 85, która ma połączyć Warszawę z Łodzią i dalej z Wrocławiem. Na terenie Mazowsza trasa ta przecina liczne obszary zurbanizowane oraz cenne przyrodniczo tereny rolnicze. Samorządowcy z powiatów grodziskiego, żyrardowskiego oraz sochaczewskiego od miesięcy postulują o zmianę przebiegu tras, wskazując na alternatywne korytarze, które w mniejszym stopniu ingerowałyby w istniejącą zabudowę mieszkalną.
„Rozumiemy potrzebę modernizacji infrastruktury państwa, ale nie może się to odbywać kosztem dorobku życia setek rodzin” – mówił podczas ostatniej sesji rady powiatu jeden z lokalnych liderów społecznych. Wiele osób, które niedawno wybudowały domy w cichych okolicach Baranowa czy Wiskitek, teraz staje przed widmem eksmisji i niepewności co do wysokości odszkodowań.
Spółka celowa odpowiedzialna za budowę CPK przekonuje, że proces konsultacji jest prowadzony transparentnie. Przedstawiciele inwestora podkreślają, że wybrano warianty inwestorskie, które stanowią kompromis między wymaganiami technicznymi kolei dużych prędkości a uwarunkowaniami społecznymi. W ramach spotkań z mieszkańcami wprowadzono kilkaset korekt technicznych, które pozwoliły ocalić część budynków mieszkalnych przed wyburzeniem. Jednak dla wielu organizacji społecznych to wciąż za mało.
Oprócz kwestii własnościowych, na pierwszy plan wysuwają się argumenty ekologiczne. Mazowieckie oddziały organizacji ochrony przyrody alarmują, że budowa wielopasmowych torowisk może przeciąć korytarze migracyjne zwierząt oraz wpłynąć na stosunki wodne w regionie. Szczególne obawy budzi bliskość Kampinoskiego Parku Narodowego oraz doliny rzeki Bzury, które stanowią unikalne ekosystemy w skali całego Mazowsza.
Obecnie trwają prace nad uzyskaniem decyzji środowiskowych dla kluczowych odcinków mazowieckich. Rząd podtrzymuje, że pierwsze pociągi na nowych trasach powinny pojechać jeszcze w tej dekadzie. Mieszkańcy nie składają jednak broni – na najbliższe tygodnie zaplanowano serię pikiet przed urzędami wojewódzkimi oraz blokady dróg lokalnych. Sytuacja na Mazowszu staje się coraz bardziej napięta, a dialog między stroną społeczną a rządową wydaje się być w martwym punkcie.
Konflikt wokół CPK na Mazowszu to klasyczny przykład starcia interesu ogólnopaństwowego z interesami lokalnych społeczności. Podczas gdy Warszawa liczy na impuls rozwojowy i nowe miejsca pracy, mniejsze miejscowości boją się stania jedynie „tranzytem” dla szybkich pociągów, nie czerpiąc z tego realnych korzyści komunikacyjnych dla swoich mieszkańców.
Największe obawy dotyczą powiatów grodziskiego, żyrardowskiego, sochaczewskiego oraz zachodniego warszawskiego.
Zgodnie z harmonogramem, intensywne prace budowlane na kluczowych odcinkach mazowieckich mają ruszyć po uzyskaniu ostatecznych pozwoleń w latach 2024-2025.
Tak, procedura wywłaszczeniowa przewiduje odszkodowania, jednak ich wysokość i zasady wyceny są głównym punktem sporu między mieszkańcami a inwestorem.